Home Wasze wspomnienia... Turystyka wodna.
Turystyka wodna. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Teresa Bagińska   

turystyka

Szkoła nad jeziorem. To określenie szkoły stało się zastępczą nazwą Państwowego Liceum Ogólnokształcącego. Czy położenie nad jeziorem może mieć jakiś wpływ na charakter szkoły i zainteresowania uczniów? Nikt tego zjawiska nie badał i samo pytanie może wydać się dziwne. A jednak w pewnym okresie miało to jakieś znaczenie.

Jezioro to nie tylko element krajobrazu, który przyciąga wzrok. Uczniowie, a także nauczyciele chętnie spoglądają na nie nawet w czasie lekcji. Widok ten zachęca do korzystania z wody, kusi w lecie do kąpieli, w zimie do jazdy na łyżwach.


W latach pięćdziesiątych nauczyciel wychowania fizycznego, Józef Dworzecki, wykorzystywał jezioro na swoich lekcjach, ucząc obcowania z wodą. Z czasem zrodziło się pragnienie dalszych podróży wodnych, ale szkoła była biedna, nie miała żadnego sprzętu pływającego, więc turystyka wodna pozostawała w sferze marzeń.


Uparci ludzie jednak cele osiągają, a Dworzecki do takich należał. Ponadto zaraził swoją pasją uczniów i wielu nauczycieli. Byli to: Józef Berent, Sabina Kulińska, Jerzy Zaborowski, Edward Bagiński, Teresa Bagińska, a w latach następnych Zdzisław Cetnarowicz i Anna Lewicka.

turystyka

W wakacje 1955 roku na pożyczonych kajakach wyruszyliśmy na pierwszy spływ Brdą, zaczynając od jezior gwieździńskich. Kajaków było 14. Były stare, ciężkie, nieszczelne, bez sterów. Nie mieliśmy również żadnego sprzętu turystycznego. Kilka dziurawych namiotów nie starczyło dla wszystkich, kontentowaliśmy się więc wybrakowanymi wojskowymi pałatkami. Jeden uczestnik przywiązywał sobie koc do dwóch sosen i w takim hamaku spał. Do przyrządzania posiłków mieliśmy jeden wielki kocioł, który jechał na kajaku nauczyciela Józefa Berenta budząc zdziwienie widzów gromadzących się nad Brdą. Gdy w nocy padał deszcz, to wiara biegała po lesie, bo spać nie było można, ale rankiem wszyscy z dobrymi humorami ruszali dalej. Niedogodnościami nikt się nie przejmował. W trudnej powojennej rzeczywistości nie miało się dużych wymagań. Z aprowizacją też były problemy. Np. w Męcikale omal nie oberwaliśmy od mieszkańców za to, że wykupujemy chleb, za którym oni także stali w kolejce.


Zaciekawieni i życzliwi widzowie ostrzegali nas przed ,,piekiełkiem”, którego rzekomo nie da się przepłynąć kajakiem. Są to na dość długim odcinku rzeki wielkie głazy, które wytwarzają wiry i przy niskim poziomie wody uniemożliwiają przepłynięcie. Piekiełko zdarzyło się nam jednak wcześniej czyli w Rudzkim Moście kilkanaście metrów przed planowaniem miejsca noclegu. Pod samym mostem wywrócił się kajak komendanta spływu, pana Dworzeckiego, a inne z trudem hamowały w bardzo ostrym nurcie, żeby nie wpaść na niego. Tratwy z obu stron rzeki bardzo ją zwężyły i tworzyły niebezpieczne sytuacje. Popłynęły koce, dresy, zamokły dokumenty i pieniądze. Wszystko to jednak zostało wyłowione, utonęła tylko tuba, przez która komendant podawał komunikaty. Odtąd musiał używać własnego gardła.

Na drugi dzień bezpiecznie przepłynęliśmy prawdziwe ,,piekiełko” i płynęliśmy aż do Fordonu.

 

turystyka
Spływy kajakowe stały się na kilka lat tradycją szkoły. Następny dwa lata później tą samą trasą skończył się w Koronowie. Najbardziej jednak pozostał w pamięci spływ- gigant, którego trasa liczyła około 300 km- rok 1958. Byliśmy już jednak bardziej ucywilizowani. Mieliśmy nowe kajaki, dobre namioty, a do przygotowywania posiłków spirytusowe kochery na każdym kajaku. Za to w sklepach na trasie był do kupienia tylko makaron i dżem. Pojechaliśmy pociągiem z całym sprzętem do Suwałk, stamtąd nieśliśmy kajaki i wszystko inne 3 km do rzeki kamionki, która na całej swej długości przypominała ,,piekiełko” na Brdzie. Potem popłynęliśmy Czarną Hańczą, jeziorami augustowskimi, Kanałem Augustowskim, rzeką Biebrzą, Narwią od Ostrołęki.

 

Krajobrazy zmieniały się, przeżycia były niezapomniane. Zakłócił je nam przykry wypadek, a mianowicie jedna uczennica poparzyła się dotkliwie gotując obiad w kocherze. Musieliśmy zostawić ją w szpitalu w Augustowie pod opieką jednego nauczyciela, który zrezygnował z dalszej podróży. Na szczęście uczennica wyzdrowiała i wszystko dobrze się skończyło.

Ten wypadek nie odebrał chęci do organizowania następnych spływów ani organizatorowi, ani uczestnikom.


Wielka radość sprawiło młodzieży wzbogacenie się szkoły o żaglówki ,,Omega” i ,,Fin” oraz kilka mniejszych żaglówek, łódź wiosłową i motorówki z nartami wodnymi. Kajaków było już 25 turystycznych i 2 wyczynowe. Wszystko to było wynikiem starań Józefa Dworzeckiego. To bogactwo trzeba było gdzieś chować, więc zaistniała konieczność budowy stanicy wodnej, to jest hangaru i pomostów.


Pomysł i wykonanie były także Dworzeckiego. Materiał budowlany przywiózł z poligonu wojskowego w Drawsku- dowództwo przekazało nieodpłatnie kilka baraków. W tych poczynaniach towarzyszył mu i wspierał Józef Berent. Własnymi rękami i z pomocą uczniów zbudowali tuż koło szkoły piękną stanicę. Po odejściu ze szkoły J. Dworzeckiego turystyka wodna upadła. Stanica służyła jeszcze jakiś czas jako magazyn, obecnie już nie istnieje.

 

turystka

 

Oprócz turystyki wodnej rozwijała się również inna, np. rajdy rowerowe: rajd po Borach Tucholskich lub z Człuchowa do Krakowa. Można by również napisać osobny artykuł o sportach zimowych.


W latach  pięćdziesiątych i sześćdziesiątych działo się w liceum w dziedzinie sportu i turystyki bardzo dużo.

Nie sposób w tej krótkiej wypowiedzi omówić wszystkich działań i zdarzeń.

Trzeba jednak powiedzieć, że sport szkolny stanowił bardzo ważny element kultury fizycznej miasta Człuchowa. Była to wielka zasługa nauczyciela wychowania fizycznego, Józefa Dworzeckiego. On sam wspomina, że było to możliwe dzięki bardzo dobrej współpracy z dyrekcją szkoły i całym gronem pedagogicznym. Łączyły go przyjazne stosunki z kolejnymi dyrektorami: Janem Adamczykiem, Kazimierzem Mrozem, Jerzym Trybulskim i Franciszkiem Blechaczem.

Panująca w gronie atmosfera przyjaźni i wzajemnego zrozumienia umożliwiała osiąganie dobrych wyników nie tylko w sporcie.



 

Kontakt

Jeśli jesteś Absolwentem LO

lub chcesz z nami nawiązać współpracę,

Zapraszamy do kontaktu:


Zespół Szkół Gimnazjalnych
i Ogólnokształcących
im. St. Czarnieckiego

ul. Kusocińskiego 1

77-300 Człuchów


tel. 59 83 42 407

loczluchow@onet.eu