Home Wasze wspomnienia... O udziale w licealnym zespole tanecznym.
O udziale w licealnym zespole tanecznym. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Aleksander Stawicki   

 



zespół taneczny

W życiu każdego człowieka możemy wyróżnić liczne etapy. Do jednego z nich zaliczyć na pewno należy okres szkolnej nauki. Z reguły ten czas wspominamy z ambiwalentnymi uczuciami. Z jednej strony był to czas „wkuwania” znacznych partii zadanego przez nauczycieli materiału, czas porażek, niekiedy złych ocen lub innych „wpadek”, z drugiej zaś był to okres spontanicznej i beztroskiej młodości, okres zawiązywania przyjaźni, czasami na całe życie, okres pierwszych miłostek, a także poważniejszych uczuć. Na szczęście to, co niedobre szybko zaciera się w ludzkiej pamięci a pozostaje w niej to, co dobre, miłe.

Niekiedy te trudne szkolne czasy „rozświetlało” coś innego. Były to na przykład: udział w jakimś ciekawym przedsięwzięciu, przynależność do harcerstwa, udzielanie się w sekcji sportowej, śpiewanie w szkolnym chórze, występy w szkolnym teatrze (tak rozpoczynało swoją karierę zawodową wielu znanych aktorów) itp. Myślę, że dla wielu moich licealnych koleżanek i kolegów takim „jasnym punktem” było uczestnictwo w zespole tanecznym. Była to pewnego rodzaju ucieczka od szarej, szkolnej rzeczywistości do zaczarowanego świata muzyki i tańca.

Jak wyznała jedna z licealnych koleżanek czasów nauki w liceum nie wspominałaby tak mile, gdyby nie właśnie udział w zespole tanecznym. I to właśnie z jej inspiracji postanowiłem napisać ten wspomnieniowy esej.

Zespół był prowadzony począwszy od 1960 roku przez żonę ówczesnego dyrektora liceum Danutę Blechacz – nauczycielkę wychowania fizycznego i znakomitą specjalistkę od tańców ludowych. Pani Danuta kierowała zespołem „mocną ręką”, w przeciwnym razie nie byłaby w stanie okiełznać naszych młodzieńczych temperamentów. Dzisiaj nie sposób ustalić pierwotnego składu zespołu. Podjęte próby w tym zakresie spełzły na niczym. Ręka licealnego kronikarza pominęła te informacje. Pozostaje ludzka, czasami zawodna pamięć. Podpowiada ona, że jednymi z pierwszych członków zespołu byli między innymi: Ewa Stankiewicz, Elżbieta Popko, Kazimierz Pliszka, Jan Kozłowski. Liczę przy tej okazji na odzew innych „pionierów” zespołu.

Swój udział w zespole tanecznym rozpocząłem wraz z kontynuacją nauki w człuchowskim liceum w 1964 roku. W tym czasie Pani Danuta Blechacz powołała do życia już kilka grup, które między innymi utworzyły gigantyczny korowód na rynku miejskim w trakcie obchodów 20-lecia PRL. Był to wspaniały występ, który zakończony został wykonaniem skomponowanej przez Tadeusza Sygietyńskiego słynnej i przepięknej pieśni pod tytułem „Ukochany kraj”.

My też w swojej grupie dawaliśmy występ na jednej z okolicznościowych akademii z tej okazji. Tańczyliśmy w rytm modnej wówczas piosenki „Ona ma 20 lat...” a kulminacyjnym punktem występu było wniesienie na scenę 12 ogromnych liter, z których ułożono dwa słowa: POLSKA LUDOWA. Rozległy się brawa publiczności, której w tym czasie istniejąca rzeczywistość jeszcze chyba tak mocno nie doskwierała. I tu refleksja -dopiero, niemal dokładnie za ćwierć wieku, przyszło społeczeństwu obalać ten napis – w przenośni oczywiście.

 

zespół taneczny



Wróćmy jednak do tańców. W repertuarze zespołu były różne tańce, przede wszystkim ludowe. Tańczyliśmy w oryginalnych strojach krakowiaka, były też inne tańce ludowe, na przykład kaszubskie. O ile dobrze pamiętam, to jeden z kaszubskich tańców nazywał się „bulba”. Nie mogło zabraknąć tańców rosyjskich – myślę, że takie były wówczas wskazania repertuarowe ze strony zwierzchnich władz oświatowych, a przynajmniej było to z ich strony mile widziane.

 

Tańczyłem w parze z Bożeną Dworzecką, Zbyszek Słabicki z Basią Żart, Andrzej Trojanowski z Basią Suską, Jurek Plesiewicz z Elą Bartkowską. W zespole tańczyli z nami w tym czasie również Henia Milczarek, Ewa Małecka, Basia Mytko, Heniek Szymański, Jurek Marcinkiewicz i inni. Pragnę przeprosić w tym miejscu koleżanki i kolegów, których pominąłem. No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, szczególnie po tak wielu latach.

 

Jednym z istotnych elementów były stroje taneczne. Najbardziej okazale prezentowały się stroje krakowskie. Dziewczęta ubrane były, między innymi w bogato haftowane serdaki, chłopcy w sukmany. Stroje były ozdobione cekinami. Głowy dziewcząt przyozdobione były plecionymi z kwiatów wiankami, chłopcy nosili na głowach oczywiście czworoboczne czapki-krakuski z obowiązkowym pawim piórem. Inne stroje, na przykład kaszubskie – z charakterystyczną dominacją kolorów niebieskiego i granatowego oraz wielobarwnym haftem, też były bardzo ładne i ciekawe.

 

zespół taneczny



Kolejnym istotnym elementem była muzyka. Do tańca przygrywał zespół muzyczny kierowany przez dyrektora szkoły, Franciszka Blechacza. Pan Franciszek pozostawał jakby w cieniu całego przedsięwzięcia, lecz jego rola była znacząca. Czasami zdarzało mu się pomylić jakiś wątek muzyczny, co natychmiast spotykało się z ostrą reprymendą pani Danuty. Wszak tu ona była „dyrektorem”. Wielu z nas pamięta jak w trakcie przydługawych prób, gdy zarządzono krótką, kilkuminutową przerwę, prosiliśmy go, aby zagrał nam dla odprężenia kilka aktualnych szlagierów. Nie zawsze spotykało się to z aprobatą pani Danuty.

 

W 1965 roku Danuta Blechacz utworzyła 50-osobowy zespół taneczny w Szkole Podstawowej Nr 1 i połączyła go z naszym zespołem z liceum. Powstał potężny zespół pod nazwą „Zielone Lata”. Towarzyszył nam chór pod batutą Otylii Myczkowskiej. Łącznie „Zielone Lata” liczyły 176 osób. Byliśmy zespołem pieśni i tańca z prawdziwego zdarzenia.

 

Również w 1965 roku do liceum przybył nowy nauczyciel wychowania plastycznego, utalentowany artysta plastyk, Henryk Fajlhauer. Odtąd każda szkolna impreza, w tym nasze występy, miała wspaniałą oprawę plastyczną. To właśnie przede wszystkim dzięki niemu i jego pasji do fotografowania, jednej z wielu, do dzisiaj pozostało mnóstwo zdjęć, które z pietyzmem przechowywane są przez członków zespołu tanecznego. Pod koniec mojego pobytu w liceum właśnie z inicjatywy Henryka powstał zespół muzyczny pod nazwą „Grupa i”, który dość często towarzyszył naszym występom.

 

zespół taneczny



Swoimi występami uświetnialiśmy różnego rodzaju uroczyste akademie zarówno te wewnętrzne, szkolne, jak i miejskie lub nawet powiatowe. Najczęściej organizowano je z okazji ważnych wydarzeń jak i ówczesnych świąt państwowych, na przykład 1 Maja. Były też różne rocznicowe okazje, jak chociażby ta wcześniej wspomniana. W późniejszym czasie, już po ukończeniu przeze mnie liceum, zespół niejednokrotnie uświetniał krajowe dożynki: trzykrotnie w Warszawie, a poza tym w Koszalinie, Olsztynie, Płocku, Piotrkowie Trybunalskim i Lesznie. Zawsze były to imponujące pokazy, cieszyły się uznaniem publiczności, a widzów nigdy nie brakowało. Również zespół swoim występem uświetnił wojewódzkie dożynki (oficjalnie nazywane Wojewódzkim Świętem Plonów) zorganizowane w niedzielę 1 września 1974 roku w Człuchowie. Nazajutrz dziennikarz „Głosu Koszalińskiego” tak opisywał występ: ”Przy dźwiękach marsza wchodzą na stadion delegacje z dożynkowymi wieńcami, zespoły regionalne, kapele ludowe, kilkusetosobowe grupy młodzieży ze szkół licealnych i szkół podstawowych Człuchowa. Rozsypują się po stadionie, tańczą, śpiewają.. i dalej:...sypią się rzęsiste brawa, gdy tańczy poloneza, kujawiaka i polkę barwnie ubrana w ludowe stroje młodzież z człuchowskich szkół. Piękne, imponujące widowisko”. Należy przy tym zauważyć, że widowisko to odbywało się u progu roku szkolnego. Organizatorom przyszło zatem zmierzyć się z problemem skutecznego zaangażowania w nie młodzieży szkolnej kończącej wakacje. Należy pamiętać, że próby musiały odbywać się dużo wcześniej, aby harmonijnie zgrać cały występ.

 

Z żalem mogę tylko stwierdzić, że największe sukcesy zespół taneczny osiągał po 1968 roku, myśmy byli jednak ich „zaczątkiem”.

Nie mogło nas także zabraknąć w człuchowskich pierwszomajowch pochodach. Ponieważ zasoby strojów ludowych były bardzo bogate, „obdzielano” nimi wielu uczniów, jednak widzowie zawsze bezbłędnie rozpoznawali nas, autentycznych członków zespołu tanecznego.

Tradycyjnie (myślę, że celowo) w Boże Ciało, w Koszalinie, odbywały się corocznie przeglądy zespołów artystycznych, a co dwa lata eliminacje wojewódzkie szkolnych zespołów tanecznych. W ten wolny od nauki i szczególny dzień trzeba było zająć czymś bardziej pożytecznym, oczywiście zdaniem władz, szkolną młodzież a także nauczycieli. Pierwsze eliminacje odbyły się w 1967 roku. Zajmowaliśmy zawsze w nich czołowe lokaty. Za otrzymane nagrody można było wzbogacić i tak już niemałą kolekcję strojów tanecznych. Nagrodą dla nas był także wyjazd do Teatru Wielkiego w Warszawie na przedstawienie „Fausta”. Podziwialiśmy szokującą i fascynującą scenografię, słuchaliśmy znakomitej, prawie zupełnie nieznanej nam dotąd muzyki, śledziliśmy trudną, ale jednocześnie ciekawą akcję sztuki. Fascynowały nas także mityczne i fantastyczne postaci.

 

zespół taneczny



Wróćmy jednak do eliminacji. Odbywały się one w Wojewódzkim Domu Kultury, przy reprezentacyjnej koszalińskiej ulicy Zwycięstwa, znajdującym się naprzeciwko popularnego wówczas „Coctail-Baru”. Personel baru oraz jego klienci z zaciekawieniem przyglądali się nam tancerzom, poprzebieranym w najrozmaitsze stroje ludowe, gdy w przerwie występów zajadaliśmy się tam różnymi słodkościami.

Przy okazji eliminacji z reguły występowaliśmy w innych miejscach Koszalina. Moi najbliżsi z niedowierzaniem przyjmują dziś informację, gdy opowiadam, że występowałem na placu w centrum Koszalina przed miejskim ratuszem. W trakcie tych eliminacji daliśmy również gościnny występ w szkole, która wówczas nosiła imię tragicznie zmarłego kosmonauty radzieckiego, Władimira Komarowa.

 

W trakcie występów nie obywało się też bez sytuacji bez mała komicznych. Doświadczyłem tego na własnej skórze. Swego czasu w naszym repertuarze między innymi był modny pod koniec lat 60-tych skoczny taniec „Let’s kiss”. Strojami, w których występowaliśmy, opiekowaliśmy się osobiście. Przed występem trzeba było wyprać koszulę, wyprasować spodnie, wyczyścić buty, dokonać drobnych napraw krawieckich itp. Tak było i tym razem, artystyczny kostium był przygotowany należycie. Podczas jego zmiany, dosłownie przed samym wyjściem na scenę ktoś „podmienił” mi spodnie, w których nie było gumki (był to wówczas towar deficytowy). W trakcie tańca spodnie nieomal osunęły się z bioder, gdyż prowizorycznie przytrzymywane były tylko przypiętymi naprędce agrafkami. Pamiętam, że zdarzenie to wywołało gromką salwę śmiechu publiczności. Na szczęście incydent miał miejsce na szkolnej wewnętrznej akademii. Tego samego dnia w godzinach popołudniowych, gdy występowaliśmy przed znacznie większą publicznością na akademii miejskiej wszystko już było w należytym porządku. Innym razem w trakcie wykonywania skocznego tańca rosyjskiego rozwiązał mi się gruby sznur, przepasający rozłożystą „rubachę”. Sytuację ratowałem jak mogłem kurczowo przytrzymując koszulę rękami na biodrach. Ale to były wyjątkowo rzadkie sytuacje. Z reguły dawaliśmy z siebie wszystko, aby występ wypadł bezbłędnie.

 

Oczywiście udział w zespole tanecznym odbywał się kosztem osobistego czasu. Częste próby, a podczas nich powtarzanie do znudzenia układów tanecznych, z reguły odbywały się po lekcjach, w godzinach popołudniowych. Trzeba było przyjść po lekcjach do domu na obiad i zaraz wracać do szkoły. Szczególnie działo się tak przed mającymi obyć się w najbliższym czasie występami. Niekiedy niewiele czasu pozostawało nawet na odrobienie lekcji, o wolnym czasie nie wspominając. Mimo wszystko zdawaliśmy sobie sprawę, że bierzemy udział w nietuzinkowym przedsięwzięciu. Wiedzieliśmy, że publiczność na nas czeka, że będzie nas oklaskiwać.

 

 

zespół taneczny

 



Pani Danuta Blechacz prowadziła zespół taneczny aż do przejścia na emeryturę w 1986 roku, a więc ponad ćwierć wieku. „Szmat” czasu i ogrom niekiedy żmudnej pracy, zasługującej na najwyższe uznanie. Dzieje zespołu to dziś już legenda. Nie sposób policzyć dziś ile uczennic i uczniów liceum „przewinęło się” przez te wszystkie lata przez zespół taneczny. Z pewnością byłaby to niemała liczba. Obecnie po działalności zespołu pozostała tylko bogata kolekcja tanecznych strojów ludowych i nasze serdeczne wspomnienia. Wielka szkoda, że nie znalazł się do tej pory kontynuator dzieła zapoczątkowanego ponad 45 lat temu przez panią Danutę, a stroje taneczne leżą „odłogiem”. Jestem głęboko przekonany, że gdyby ktoś zechciał reaktywować działalność zespołu tanecznego, pani Danuta na miarę swoich sił i możliwości służyłaby radą, pomocą i podpowiedzią.

 

W poprzedniej rzeczywistości politycznej, gdy nie było pełni swobód obywatelskich, tego typu i podobna działalność cieszyła się wielkim powodzeniem. Bardzo często nauczyciele i opiekunowie pracowali z młodzieżą szkolną społecznie, z ogromnym osobistym zaangażowaniem, kierując różnego rodzaju zespołami, organizacjami lub kółkami zainteresowań. Paradoksalnie, obecnie, gdy mamy pełnię wolności, w niektórych szkołach poza lekcjami dzieje się niewiele ciekawego.

Pani Teresa Bagińska w artykule opublikowanym swego czasu na łamach „Merkuriusza” pt. „O kulturotwórczej roli Liceum...” pisze: „Niektórzy nauczyciele sarkali, że zabiera się młodzieży zbyt dużo czasu, że szkoła zamienia się w teatr, zwłaszcza kiedy czasem trzeba było „zarwać” jakąś lekcję, żeby przed imprezą zgrać wszystkie zespoły. Myślę, że w sumie wyszło to młodzieży na dobre i mam nadzieję, że uczniowie, którzy w tym uczestniczyli, dziś dobrze wspominają przeżycia towarzyszące tym występom”. I tak właśnie jest, wyszło to nam na dobre. Należy przede wszystkim pamiętać, że uczestnictwo w tym wspaniałym przedsięwzięciu posiadało, obok innych, potężny walor wychowawczy. Dobrze też wspominamy przeżycia towarzyszące naszym występom. Dziś, po latach, jesteśmy wdzięczni i dumni z tego, że mogliśmy być członkami licealnego zespołu tanecznego i brać udział w tak wspaniałej rzeczy. I tylko trochę nam przykro, że w annałach szkolnych o nas, tancerkach i tancerzach z lat 1964-68, prawie się nie wspomina.



 

Kontakt

Jeśli jesteś Absolwentem LO

lub chcesz z nami nawiązać współpracę,

Zapraszamy do kontaktu:


Zespół Szkół Gimnazjalnych
i Ogólnokształcących
im. St. Czarnieckiego

ul. Kusocińskiego 1

77-300 Człuchów


tel. 59 83 42 407

loczluchow@onet.eu